POSZUKIWANIE PERKUSISTY

Po niemal dziewięciu latach grania odszedł z profanacji perkusista, Kazimierz „BONZO” Dudek. Nagrał z nami wszystkie trzy powstałe po reaktywacji w roku 2002 albumy, czyli „Światowątpliwości”, „Znak” i „Nie zdarza się”. Niniejszym dziękujemy mu za tę wieloletnią współpracę, ale też, jako że chciałoby się wierzyć, że jeszcze nie umieramy, ogłaszamy poszukiwania nowego perkusisty dla profanacji ! Zapraszamy ewentualnych chętnych do kontaktu!

W związku z powyższym nie zagramy pojutrze, 3-go września, na Gangfeście w Kaniowie, przepraszamy!

I PO BAGNIE

Tegoroczna edycja festiwalu ROCK NA BAGNIE już przeszła do historii – z pewnością zostanie zapamiętana jako bardzo mokra i zimna edycja; ale tym bardziej należy się uznanie zarówno organizatorom, jak i publiczności, która wytrwała w tych trudnych warunkach! Jako profanacja dziękujemy bardzo tym spośród Was, którzy byli na naszym koncercie, za wsparcie i dobre przyjęcie!

Myślę, że Łukasz Gołębiewski, który na swoim kanale na YouTube zamieścił wiele utworów z całego Festiwalu, nie obrazi się, jeśli wkleimy tu jeden z jego filmików :) (jest tam tego dużo więcej!)

ROCK NA BAGNIE 2011

Ośmielamy się przypominać, że wielkimi krokami nadchodzi duża, świetnie się zapowiadająca impreza, ROCK NA BAGNIE; sądzę, że ze względu na skład i piękne okoliczności przyrody naprawdę warto się wybrać! :)

Wiosna, drodzy konsumenci!

                               Wiosna, drodzy konsumenci! Fakt ten w zasadzie nie jest niczym specjalnie doniosłym – co roku się to w końcu zdarza – niemniej przyjęte jest, żeby traktować to jako pretekst do cieszenia się, radowania, świętowania. W dobrym tonie jest też doszukiwanie się symboli – odrodzenie życia, nowy początek, te sprawy. Nawet będzie odpowiednie, równie symboliczne święto: wiosenne przesilenie, rzekoma rocznica nieskutecznego zabicia Boga Juniora, a więc zmartwychwstanie, malowanie jajek, bo jajko to symbol odrodzenia, jak ryba, więc w górę serca, bo serca radośniej biją w piersi, bo ryby siną barwą na piersiach kłute, bo… momencik, musze wziąć tabletkę. Czytaj dalej »

Mirek Bednorz nie żyje :(

Napłynęły złe wieści… 7-go marca zmarł Mirosław Bednorz, niezwykły człowiek, rewelacyjny perkusista. Mieliśmy zaszczyt grać z nim w latach 1989 – 1991, potem jeszcze w roku 2005 (to on bębni na naszej pierwszej płycie „Zdarza Się”). Mirek grał też m.in. w takich kapelach jak Bulbulators, Ramzes & Hooligans, The Coiots, Tife Tife, czy w swojej „autorskiej” Rozbiesz Sie.
Jutro, 10-go marca, w Rybniku-Niedobczycach będzie pogrzeb Mirka…

Osiedlowa cisza nocna

                               Z powodu lęku przed powracającym sennym koszmarem, w którym arcybiskup Dziwisz goni mnie za strzykawką chcąc mi dokonać wstrzyknięcia kropli krwi swojego martwego kumpla z sekty (a ja uciekam płacząc i mamrocząc coś o badaniach na obecność wirusa HIV i grupach rydzyka), nie mogłem spać. Wstałem i podszedłem do okna, żeby zobaczyć, jak się ma nocna pustka na ulicach, skwerkach i chodnikach. Miała się dobrze, choć w porywach tak sobie – otóż ktoś ją zakłócał snując się po trawniku z psem na smyczy. Przynajmniej jedno z nich też nie umiało spać. Pozazdrościłem. Pomyślałem, że czemu by nie wziąć mojego psa na małą nocną przechadzkę… Był jeden problem: mój pies nie istniał. Ale – uznałem – o tej porze i tak mało kto zauważy, że spaceruję z nieistniejącym psem. Zanim się ubrałem i nie znalazłem nieistniejącą smycz, pomysłodawca tej nocnej eskapady ze swoim realnym, srającym po chodnikach i gdzie popadnie kundlem, musiał już przenieść się w inną część osiedla. Liczyłem na w zasadzie pustkę. Czytaj dalej »

Koncert w Wodzisławiu Śl.

Mieszkańców okolic wodzisławskich zapraszamy w sobotę 26-go lutego do ArtCafe na Michalskiego (wiecie, niedaleko Urzędu Pracy ;-) ) na koncert kilku fajnych zespołów działających w szerzej pojętym rejonie :)

DRENKROM

THE THINNERS

ZAŁOGA ANDRZEJA

(aha, no i – profanacja )

Dziś rano w warzywniaku… (reaktywacja pamiętniczka)

                          Pamiętniczek wypadł z pawlacza, gdy szukałem rękawiczek. Zakurzony. Ojej, ojej, ojej, jak ja już dawno się do Ciebie, Pamiętniczku, nie wpisywałem! Wzruszyłem się czytając stare wpisy – ech! było się kiedyś młodym, pełnym zapału… Może by tak powrócić do tradycji dzielenia się z Tobą tym, co przyniósł dzionek?
                          Dziś rano kolejka w warzywniaku wyjątkowo powoli się posuwała. Pani przede mną twierdziła, że to przez ten wyższy, ośmio i dwudziestotrzyprocentowy VAT, ale emeryt stojący za mną nie sądził, żeby to było przez to, bo przecież już od miesiąca jest nowy VAT, a kolejka dotąd tak się nie wlokła. On miał inną koncepcję i wyraźnie czekał, aż ktoś go poprosi o opinię, ale wszyscy wiedzieliśmy, że będzie o Tusku, więc jakoś nikomu nie chciało się pytać. Potem się okazało, że to przez imigrację, ale ponieważ wszyscy byliśmy przeciwni dyskryminacji, ksenofobii i rasizmowi (przynajmniej aż do emeryta za mną, no i naszego punka z naszywką CP/DP, ale on dziś nie przyszedł, bo się biedak pochorował po ostatnim nocnym rozlepianiu plakatów NOP-u; czego to się nie robi dla ojczyzny), nikt nic nie powiedział. Nikt z nas się nawet nie skrzywił, chociaż nowy pracownik warzywniaka, niezbyt młody pan o smagłej cerze, niezdarnie radził sobie z przyjmowaniem zamówienia, odnajdywaniem towaru na półkach, pakowaniem i wydawaniem reszty. Uśmiechaliśmy się z wyrozumiałością, tym bardziej, że chyba każdy poznał, że to Hosni Mubarak Czytaj dalej »

Nowy rok już nam się zdążył niemal zestarzeć

                               Nowy rok już nam się zdążył niemal zestarzeć – wszyscy się już do tych jedynek przyzwyczaili i znów się tak jakoś przyziemnie i normalnie zrobiło. Kryzys. Wyższy VAT. Kowalczyk i Małysz. Złe Ruskie, co to – ku zdumieniu Nampolaków Pogrążonych W – nie przyznały się do knucia, zestrzelenia i dobijania rannych. Śmiałe gambity niektórych niewiele mających do stracenia polityków powodują roszady, jednak daleko stąd do zagrożenia matem, a permanentny pat komentatorzy z pokerowymi minami uparcie nazywają intrygującą partią. Zima odpuściła i wychodząc rano do pracy (lub też na zakupy, do wielkiej publicznej psiej ubikacji z czworonogiem na drugim końcu smyczy, do kościoła, do zboru, na tajne zebranie komórki terrorystycznej, na nielegalną schadzkę – czy raczej wracając z Czytaj dalej »

Karuzela

                               Niebo ściemnia się podwójnie: opuszczone właśnie przez słońce, które zniknęło za lasami, i zasnuwające się ciężkimi chmurami. A pod nim, na ziemi, obojętnie przyjmujące perspektywę nocy i burzy, chłodne, czyste, równiutko ustawione nowoczesne domki. W domkach chłodne, czyste, równiutko ustawione nowoczesne meble, telewizory, komputery i inne sprzęty. Poza tym chłodni, czyści ludzie o idealnie wysterowanych mózgach. Przy domkach garaże, a w nich błyszczące, drogie i nowoczesne, ponure samochody. Niedaleko domków nowoczesny, schludny, niezwykle funkcjonalny zespół pawilonów handlowych. Za nimi mały park o wytyczonych z zegarmistrzowską precyzją alejkach, a w jego środku, na idealnie okrągłym placyku, stoi karuzela.
                              Osiedle jest miejscem, gdzie osiedlili się wybitnie uzdolnieni ludzie, prawdziwa elita biznesmenów i ekonomistów, śmietanka, naprawdę śmietanka. I potomstwo śmietanki, równie mdło i słodko zapowiadające się bachory. Czytaj dalej »